Fragment 5

 - Nie bardzo chcę o tym mówić?
  - A jednak Samane o tym powiedziałaś. Czy nie szukasz pomocy? Widać to po twoim zachowaniu. Boisz się mówić, ale masz cichą nadzieję, że ktoś ci pomoże.
Sayate spuściła głowę, jeszcze bardziej objęła ramionami podkulone nogi.
  - Wiem, jak ci ciężko. - Orli też posmutniał. – wiem, jak bardzo boli roztrząsanie w kółko tych samych wspomnień. Jednak nie przywrócisz życia tym, którzy odeszli.
Sayate podniosła głowę, czuła jak słowa przeszywają  jej serce.
  - Na pewne rzeczy nie mamy wpływu – mówił dalej Orli. - Użalając się i roztrząsając w kółko te wspomnienia, zadajemy sobie tylko ból i niszczymy swoje życie. Nie sądzę, by twój ojciec cieszył się teraz  na twój widok.
Sayate znów poczuła, jakby ostrze przeszyło jej serce. Zaczęła płakać.
  - Oni odeszli, my żyjemy dalej, właśnie dlatego, że oni tego chcieli. Musimy żyć dalej, ale  pamiętać o przeszłości, ale ruszyć do przodu, robić wszystko, by nikt więcej nie zginął i by nikt więcej nie musiał cierpieć.
Sayate głośno szlochała, a  Orli przytulił ją.
  - Musimy zrobić wszystko, by wojna się skończyła i nastał pokój. Wtedy nikt nie będzie musiał już cierpieć - powiedział Orli trochę jakby do siebie.
Spojrzał w błękitne niebo, widział, jak latał po nim mały biały samolocik Duny. Była to oczywiście jego
wyobraźnia. Sięgnął do kieszeni, gdzie miał portfel i wyciągnął zdjęcie, na którym stał on i Duna. W oku
zakręciła mu się łezka.
  - To ona? – spytała Sayate, podnosząc głowę i ocierając łzy rękawem swojej różowej bluzy.
  - Tak – odpowiedział chłopak, nie odrywał wzroku od zdjęcia.
Sayate przyglądała się wysokiej, uśmiechniętej kobiecie. Miała blond włosy związane w ogonek, a na głowie gogle. Przytulała do siebie dziesięcioletniego Orlego .
  - Ojciec był żołnierzem, szpiegiem wysokiej klasy - zaczęła mówić Sayate. - Szpiedzy Skały znaleźli go w Karo i urządzili zamach. Na nieszczęście byliśmy tam wszyscy. Ja, starsza siostra, mama i ojciec. Mama była w ciąży. Ojciec najpierw walczył z wrogiem, a potem rozległ się wybuch. Odepchnął mnie i matkę. Siostra zdążyła uciec kawałek, a potem porwała mnie i ukryłyśmy się w lesie. Wróg myślał, że mama nie żyje, więc zostawili ją
w spokoju i odeszli.
  - To bardzo przykre. Odepchnął cię, bo chciał, żebyś żyła.

Komentarze